Wiele osób narzeka na system edukacyjny w Polsce. Szczególnie okresy matur, egzaminów gimnazjalnych i sesje stanowią czas, w którym najwięcej ludzi wyraża otwarcie swoje niezadowolenie i gorycz. Polacy przeważnie są po prostu rozczarowani swoimi osiągnięciami, wynikami egzaminów oraz formą, w jakiej zostają one przeprowadzone. Według wielu osób system szkolnictwa w Polsce jest wadliwy. Wygląda to tak, że wiedza czy intelekt uczącego się w ogóle nie mają nic wspólnego z wyzwaniami stawianymi mu w szkole lub na uczelni. Nakłania się raczej do wyuczenia ściśle określonych schematów, dokładnie opisanych metod rozwiązywania zadań, narzuconego sposobu rozumowania i tak zwanego „zakuwania” materiału, które prowadzi do tego, że ktoś po zdaniu egzaminu z określonej partii materiału nie jest w stanie wykorzystać go w przyszłości w praktyce. Powyżej opisane postępowanie z uczniami odzwyczaja ich od myślenia. Przestają logicznie rozumować, wyciągać własne wnioski i obserwować w racjonalny, zdrowy sposób otaczający ich świat. To z kolei prowadzi do niebezpiecznego zjawiska: wykształcenie zaczyna się społeczeństwu kojarzyć z brakiem wiedzy o świecie, raczej z czymś niepraktycznym, teoretycznym. Ludzie wykształceni pomimo ciężkiej pracy włożonej w wieloletnią naukę nie otrzymują ani dobrej pracy, ani szacunku. Jest to niewątpliwie skutek edukacji w Polsce. Szkołom narzuca się program, który musi zrealizować, jednak nie uwzględnia wielu różnić w społeczeństwie i różnic indywidualnych pomiędzy dziećmi, młodzieżą, nawet dorosłymi ludźmi. System edukacji zakłada pewne ujednolicenie myślenia i sposobu wyrażania własnych poglądów oraz metod postępowania wśród społeczności szkolnej/uczelnianej. Tępi różnorodność, oryginalność, a przez to naturalność i spontaniczne łaknienie wiedzy.