Absurdy wiedzy

Coraz częściej słyszy się, że we współczesnym świecie wiedza nie idzie w parze z nauką. To, co aktualnie dzieci uczą się w szkole od etapu podstawówki, może się okazać, że wcale nie będzie przydatne w życiu przyszłym. Czytanie lektur, kiedyś tak pielęgnowane przez nauczycieli, nie jest teraz na tej samej zasadzie. Wszystko determinowane jest pojęciem: "na łatwiznę". Książki dla dzieci zaopatrzone są w odpowiedni spis, a to treści, a to postaci. Do każdej lektury dołączona jest charakterystyka postaci, najważniejsze wydarzenia, jakie im towarzyszą, itp. Traktowane jest na zasadzie odrobienia, zaliczenia. Potocznie nazywane jest to zasadą 3xZ, czyli Zakuć, Zdać, Zapomnieć. Na tych zasadach wychowani uczniowie podstawówki, przenoszą potem zachowania na życie przyszłe. I tak, nauka do matury polega na realizacji zadań pod wygenerowane przez Ministerstwo Oświaty tzw. "klucze". Nawet interpretacja wierszy odbywa się na zasadzie utrafienia w odpowiedni "klucz". Z ciekawości, kilka lat temu Wisława Szymborska poddała się próbnej maturze, na której jednym z zadań była właśnie analiza wiersza, który sama napisała. Autorka uzyskała tyle punktów, że... ledwo zdałaby maturę z języka polskiego. Zrobiła to żeby udowodnić absurd analizowania punktowego wiersza, który jest przecież reprezentantem literatury pięknej. To samo się tyczy nauki na studiach. Studenci, często na ostatnią chwilę zabierają się za naukę, czasem jednak, gdy do przeczytania jest trzystustronicowa książka, taka nauka na dzień przed może się okazać być za późna. Wielu wykładowców starszej daty podkreśla fakt, że dzisiejsze studiowanie przybiera formę "bylejakości". Byleby zaliczyć, byleby zdać, nieważne, jaka ocena, ważne, że udało się pchnąć egzamin do przodu. Teoretycznie w naukach humanistycznych, gdzie wiedza przyszłego absolwenta nie zależy od życia pacjenta, jego wiedza nie jest aż tak ważna. A co jeśli student weterynarii czy medycyny zaniedba zajęcia, z których wiedza w przyszłości może innym pomóc?